Jan ɪ Olbracht

Level Icon
XP
1,363,032
Turtle
Cat
Wolf
Spider
Unicorn
Ghost
Demon
Eagle
Furious Force
Elite
Bag of gold
Barrel of Gold
Cart of Gold
Vault of Gold
Tower of Gold
Mountain of Gold
Follow Youtube KoGaMa
Follow Facebook KOGAMA
Christmas 2024
Halloween 2024
Summer 2024
Easter 2024
Valentine's Day 2024
New Years 2023/2024
Christmas 2023
Halloween 2023
Summer 2023
April Fools 2023
Easter 2023
Valentine's Day 2023
Frostival 2022
Halloween 2022
CoolCat
Valentines Day 2022
50 Plays - 2022
Xmas2021
Halloween2021
10th Anniversary
Summer 2021
Xmas2020
Community Event
Halloween2020
Email Confirmed
KOGA Monster
AdventureBox
Easter2020
Go visit www.creygames.com
Follow Instagram kogama_official
Valentines Day
Xmas2019
BLACK 2019
Halloween2019
Masquerade 2019
Friendship Celebration 2019
Pouch of Gold
Michal
Android
Standalone
Fishy Joe
Monkey Badge
Joined KoGaMa on September 16, 2017
Jan ɪ Olbracht got a new avatar жыж3 days ago
Jan ɪ Olbracht shared a video5 days ago
Jan ɪ Olbracht 6 days ago

Dzień dobry państwu, Tomasz Szwejgiert, wydarzenie dnia.

Jan ɪ Olbracht 6 days ago

Historia Bartosiaka i Zychowicza bez mitów

Jan ɪ Olbracht 7 days ago

Chodź Szogunie

Jan ɪ Olbracht shared a video7 days ago
Jan ɪ Olbracht 7 days ago

#Habsburg1573

Jan ɪ Olbracht 7 days ago

stan dzisiejszej kogamy: jest ch*jowo ale stabilnie

1
Jan ɪ Olbracht 8 days ago

Dzień dobry Jan Piński i Tomek Szwejgiert wieloletni współpracownik wywiadu później centralnego biura antykorupcyjnego

Jan ɪ Olbracht got a new avatar Bronisław Komorowski8 days ago

Bio

Po udanym napadzie na bank w Saint Denis, Dutch i Micah, zadowoleni z sukcesu, postanowili uczcić zwycięstwo w miejscowym saloonie. Siedzieli przy stole, zamawiając niekończące się ilości jedzenia – steki, smażone ziemniaki, ciasta, a nawet całą półkę batonów czekoladowych. Każdy kęs wydawał się jeszcze bardziej smakowity niż poprzedni. Jedli, jakby świat miał się skończyć jutro. A może, po ostatnich wydarzeniach, naprawdę tak czuli?

Reszta gangu nie zwracała na to większej uwagi. Arthur, Hosea i Josiah byli zajęci planowaniem kolejnych kroków, badając sytuację w obozie i pilnując, by wszystko było pod kontrolą. Jednak, gdy nadszedł czas powrotu, zauważyli, że Dutch i Micah wciąż nie wrócili do obozu. W końcu postanowili ich poszukać.

Dotarli do hotelu, w którym Dutch i Micah wynajęli pokój. Drzwi były zamknięte na głucho. Arthur zapukał kilka razy, lecz odpowiedziała mu jedynie cisza. Po chwili zdecydował, że nie ma czasu na subtelności – zaczął kopać w drzwi. Po kilku mocniejszych uderzeniach, drzwi w końcu pękły z głośnym trzaskiem.

Widok, który zobaczyli, był absurdalny. Dutch i Micah siedzieli naprzeciw siebie, napchani do granic możliwości, jak dwa nadmuchane balony. Resztki jedzenia były rozrzucone wokół nich – porozrzucane opakowania po batonikach, talerze z resztkami steków i sterty niezjedzonego jeszcze jedzenia. Obaj wyglądali, jakby ledwo mogli oddychać, a ich brzuchy napinały się pod ciężarem całego tego obżarstwa.

W tym momencie do pokoju wszedł Strauss, z typowym dla siebie wyrazem twarzy pełnym wyższości. Rozejrzał się wokół, a jego oczy rozbłysły ironiczną satysfakcją.

– No no... widzę, że się powodzi, – powiedział z nutą kpiny. – Trzeba więcej jeść, moi drodzy. Więcej!

Arthur spojrzał na niego z irytacją, nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszał.

– Wynocha, ostry potworze, – warknął. Strauss, słysząc ton Arthura, szybko się wycofał, wiedząc, że nie warto prowokować go w takim momencie.

Arthur, Hosea i Josiah próbowali wyciągnąć Dutcha i Micah z pokoju, ale okazało się to nie lada wyzwaniem. Obaj byli tak napompowani jedzeniem, że dosłownie nie mieścili się w drzwiach. Po chwili desperacji Hosea wpadł na pomysł. Przepchnęli ich na balkon, a potem – z wielkim trudem – spuścili ich na dół. Konie, które czekały przed hotelem, były nie mniej zszokowane niż cała reszta.

Po długiej walce, udało im się w końcu załadować Dutcha i Micah na konie i ruszyć w drogę powrotną do obozu. Gdy dotarli na miejsce, Hosea, z charakterystycznym dla siebie spokojem, podsumował sytuację:

– Teraz to będą musieli ćwiczyć i jeść mniej, – powiedział, kręcąc głową.

Nagle, znikąd, pojawił się Jack, z batonikami czekoladowymi w dłoniach, nieświadomy tego, co się przed chwilą wydarzyło. Zaczął zajadać się z entuzjazmem, patrząc na Dutcha i Micah z fascynacją.

Obaj, choć zmęczeni, wiedzieli, że przed nimi ciężkie dni. Ćwiczenia, o których mówił Hosea, nie będą łatwe. Jednak wiedzieli jedno – od teraz z batonami będą ostrożniejsi.

Cały obóz wiedział, że Dutch i Micah niełatwo zapomną ten dzień... ale przynajmniej nikt nigdy nie zapomniał, jak wyglądali, gdy wrócili z Saint Denis.